Błyskawiczna zmiana postawy i jakości życia – historia sukcesu Czarka

Umieszczam kolejną historię sukcesu Czarka błyskawicznej poprawy  życia.

„od nagrody do kary”

…minęło 38 lat życia…a moje Kartki zaginęły 9 lat temu,
dokładnie przed 30-stką zwolniłem tempo. Dlaczego?
Wtedy jeszcze nie wiedziałem…aż do spotkania z Grażyną.

W czasach dobrego tempa pod koniec każdego roku spisywałem Bardzo Ważną Kartkę, obiecując sobie
zdjęcie ze swych pleców spraw przykrych, uciążliwych i przede wszystkim wyczerpujących.
To wszytko były sprawy zaległe, ale bardzo ważne, bo dotyczyły zdrowia, rodziny, pieniędzy
i nie wstydziłem się ich wpisywać, ale wstydziłem się o nich rozmawiać, więc co roku dopisywałem nowe,
aż w końcu kartka przepadła bo nie chciało mi się na Nią patrzeć.
Była też Karta Pragnień. Oj była długa i jakże byłem szczęśliwy gdy wpatrywałem się w Nią.
Na Kartce Pragnień było sporo ciekawych zadań,
tyle …już teraz wiem…że dotyczyły tylko mnie,


tyle …już teraz wiem…że nie realizowałem ich,
tyle …już teraz wiem…że było ich za dużo.

I gdy spadałem w dół bo już bez Kartek bez sensu…udawało się balansować.
3 miesiące siłowni, diety, w pracy sukcesy, znajomi, wypady…i 2 tygodnie bagna, nocne życie, brak
kontaktu z otoczeniem, kłótnie, pretensje, alkohol, i brak kasy.

Od nagrody do kary.

W tym czasie zmieniałem zatrudnienia, ale nie robiłem tego z głową, było jak było i było dobrze.
Zgubiłem Pasję i…teraz już wiem..,że to mnie bolało.
i…teraz już wiem..,że nie miałem pojęcia dlaczego?

ale…wtedy wiedziałem..,że jestem do niczego !!!
Nawet gdy robiłem coś super, nawet gdy były oklaski,
wtedy czułem, że robię za mało a większość wydarzeń uznawałem za czas stracony.
ale…wtedy też wiedziałem..,że jestem super !!!
I że robię rzeczy ważne, ze mam pasję, zdolności, że wszytko mi się udaje.

Balansowałem.

Jak długo żyć w ten sposób można?
Jak rozpocząć ten najważniejszy okres, wejść w małżeństwo, rodzinę?
Jak połączyć odpowiedzialność i beztroskę?

Balansować? I tak się stało.

I tylko wtedy dzięki Małżonce udało mi się dotrwać przy rodzinie do chwili, gdy piszę te słowa.

…co mogło mnie spotkać lepszego jeszcze?
W moim przypadku już raczej nic, gdyż mądrości tej nie posiadałem aż do spotkania z Grażyną.

Czy czekałem na jakieś mocne zdarzenie w życiu aby się otrząsnąć?
TAK. Choć bardzo tego nie chciałem. Ale do tego dążyłem. Na szczęście się nie udało.

Dwie sesje. Wystarczyło.

Pokazała jak być sobą, jak zawładnąć nad ciałem i umysłem. Wyleczyła mnie.
Potężny, gromadzony przez lata stres odblokował nowe myśli, byłem w szoku.
Nie wierzyłem, że to się dzieje na prawdę, że to hipnoza może – a to wydaje mi się brak wiedzy.

Teraz…mam tyle siły, że brakuje mi czasu na jej rozładowanie. Już tak dużo nie myślę, tylko wykonuję.
Obowiązki w domu i w pracy stały się nie trudne. Bawię się dniem i uśmiecham. Mam więcej czasu.
Inaczej spoglądam na życie, zdałem sobie sprawę, że mam zadanie, obowiązek i siłę by tworzyć dobrą rodzinę.
Trenuję siebie i obserwuję. Staram się nie tracić energii, więc gdy np. przychodzi złość, trwa to chwilę,
i już o niej nie myślę. Moja głowa jest lżejsza, podniesiona, A TO WSZYSTKO w KILKA GODZIN.

To naprawdę jest coaching z turbo przyspieszeniem z błyskawiczna poprawą postawy.

Zdrowie. Zacząłem prawidłowo zasypiać i normalnie się budzić. Grażyna wyciągnęła z pleców tyle stresu,
że mogę się schylać i kąpać dzieci. Stałem się szerszy. Dla mnie to najszczęśliwszy powrót i gigantyczny sukces!!!

Dziękuję kochanej koleżance z pracy za kontakt.

Ps.
Podczas sesji cofałem się w czasie, przy każdym ruchu, nacisku, czułem nadchodzącą zmianę i oprócz nadziei,
którą posiadłem w sobie :)…już teraz wiem.., że jestem tu, bo ktoś wierzy we mnie na prawdę. Ale wciąż muszę uważać
by nie popaść w zapomnienie. Miewam czasami myśli, że to na chwilę…wtedy przepraszam siebie…i wspinam się coraz wyżej. Dziękuję

Cezary.
GRUDZIEŃ 2013

0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *