Jak w 4 godziny zmienić postawę nie do poznania historia Dagmary część II
„Powrót do źródła” –II relacja
Pierwsza część mojej opowieści dotyczyła powrotu do zdrowia fizycznego pod czułą opieką i wprawnym okiem Grażynki Wieczorek – mojego wspaniałego Anioła Stróża
Jest jeszcze jeden aspekt tej historii, którego nie opisałam, jedynie o nim wspomniałam.
To moje zdrowie psychiczne i jest to dla mnie bardzo ważne. Grażynka Wieczorek to taka absolutnie NIEZWYKŁA istota, której jak sama mówi, celem nadrzędnym jej różnorodnych działań jest holistyczna pomoc KOBIETOM!
Kobiety wbrew utartym poglądom przez mężczyzn, nazywane są płcią słabszą nie są słabe i pozbawione siły przebicia, ale pomimo to w poszukiwaniu pomocy, odwołują się niejednokrotnie do porad wróżek i jasnowidzów.
Ogłoszeń takich można dzisiaj znaleźć bardzo wiele w różnych czasopismach oraz w internecie.Ludzie od niepamiętnych czasów poszukiwali znaków i wróżb odsłaniających choćby rąbek ich przyszłości czy to dzięki wędrownym wróżbitom czy jasnowidzom różnej „maści”. I tak jest do dzisiaj. Sama jestem a raczej byłam tego przykładem. Za chwilę opowiem jak to się stało.Jestem zdania, że nic w naszym życiu nie dzieje się przez tak zwany przypadek. Przypadków nie ma. A prawdę tę potwierdziło już bardzo wiele sytuacji, jakie miały miejsce w moim życiu.
Niezależnie od tego jakie decyzje podejmujemy w swoim życiu, są one naszym wyborem i za nie powinniśmy brać odpowiedzialność. Jest taka teoria, że jeśli uważasz, że coś lub ktoś jest taki czy inny, to niezależnie od wszystkiego MASZ RACJĘ. Jestem pewna, że znasz tę teorię.Moja historia z wróżkami, ich wróżbami i horoskopami ma dość długie „życie”. Początek swój bierze w liceum. Moja mama interesowała się horoskopami, ale tymi dla wszystkich i dla nikogo, czyli gazetowymi. Ja poszłam tą drogą dalej i zainteresowałam się znakami zodiaku i horoskopami sporządzanymi dla konkretnej osoby na podstawie jej daty urodzenia. I tak było przez długi czas, ale za więcej informacji na swój temat , które mogłabym otrzymać na skutek jakiś tajemnych wróżbiarskich praktyk, duszę diabłu bym oddała.
Zawsze nie to bardzo interesowało. Po rozpoczęciu samodzielnego życia na swój rachunek, pogłębiałam moje ezoteryczne zainteresowania szukając kontaktu z wiarogodnymi wróżkami z tak zwanego polecenia. I oczywiście zawsze jakaś się znalazła i z chęcią odkrywała przede mną moją przyszłość. Ale nie ma nic za darmo. I nie mówię tu o pieniądzach za wróżbę.
Gdybym wówczas wiedziała to, co wiem dzisiaj na temat uzależniania się od KAŻDEJ PRZEKAZANEJ MI WRÓŻBY oraz OSOBY o konsekwencjach dla mojego życia, to pomimo mojego ogromnego zainteresowania tą tematyką, ZERWAŁABYM wszystkie kontakty z wróżkami i przestała się tym wszystkim interesować.
Nasuwa się pytanie – dlaczego to robiłam? Ze zwykłego zainteresowania? Nie, nie tylko. Potrzebowałam wsparcia drugiej osoby, potwierdzenia, że idę w moim życiu właściwą ścieżką, że moje wybory są słuszne oraz zapewnienia, że moje problemy już wkrótce zostaną rozwiązane z korzyścią dla mnie. I zawsze owa wróżba była właśnie taka – optymistyczna i dająca nadzieję na bliską i dalszą przyszłość.
Mieszkałam sama będąc na studiach, rodzina jest rozrzucona po całym kraju a ja nie miałam nigdy jakiegoś szczególnego jej wsparcia psychicznego, więc nauczyłam się radzić sobie sama. Jak widać – nienajszczęśliwiej.
Czy wydaje się to Paniom znajome? Czy Wy także PO TO CHODZICIE DO WRÓŻKI Ze wspaniałą pomocą Grażynki Wieczorek rozpoczęłam pewnego majowego słonecznego dnia proces uzdrawiania podczas coachingu, który ja nazywam „POWROTEM DO ŹRÓDŁA”, czyli do Boga.
Do Grażynki trafiłam po półtoramiesięcznej huśtawce nastrojów o czym informowałam w I relacji , po czasie, w którym nie wiem jak żyłam, po co ani co będzie dalej.
Nie układało się w żadnej sferze mojego życia, miałam za to nieustające wrażenie, że całe moje życie wywróciło się do góry nogami, i że wszystko się wali. Zapytywałam siebie wciąż bez końca, o co tu chodzi, co się nagle dzieje z moim życiem, gdzie jest w tym wszystkim jakikolwiek sens…. Wszystkie pytania zostawały bez odpowiedzi a ja nadal tkwiłam w zawieszeniu.
Grażynka, ISTOTA „utkana” z pewnością z Bożego światła widząc mnie po dłuższym czasie niewidzenia się, stwierdziła tylko, że schudłam i mocno mnie przytuliła. Właśnie tego potrzebowałam, gdy przez ten cały czas płakałam nagle i bez powodu, gdy nieoczekiwanie dla mnie samej robiło mi się bardzo smutno, i gdy niczego już nie rozumiałam ze swojego życia. Bowiem dobry Bóg nawet jeśli daje nam zadania trudne, to nie są one niewykonalne, ale potem stawia nam jeszcze na drodze przewodnika do pomocy.To, o czym chcę tu napisać, zaczęło się prawie zaraz po naszym spotkaniu.
Mój wspaniały ANIOŁ STRÓŻ, Grażyna potwierdziła to, co już wiedziałam, że to cierpi moja dusza, i że trzeba zacząć uwalniać się od wszystkich złych energii nagromadzonych we mnie.
Proces zaczęłyśmy od wróżek. Wcześniej napisałam, że oderwałabym się od energii wróżek i wróżb, gdybym wiedziała jakie konsekwencje będzie to miało na moje teraźniejsze i dalsze życie.Było to dla mnie przeżycie dużego kalibru, ponieważ nie miałam najmniejszego pojęcia o sile tych „połączeń” mieszczących się od mojej głowy do nogi na całej długości. W głowie „zobaczyłam” mechanizmy, które z pomocą Grażynki udało mi się wyłączyć.
Mechanizm jest taki, że jeśli idziesz do wróżki i zadajesz jej pytania albo ona mówi to, co widzi w kartach, które dla Ciebie rozłożyła, to wiąże Ciebie ze sobą. Nawet, jeśli idziesz do niej tylko jeden raz. Każda wróżka, u której jesteś nie istotne ile razy, przykuwa się do Ciebie łańcuchami. Na zawsze Pozbyć się możesz tego tylko zwracając się w stronę Światła, to znaczy Boga oddając mu się z ufnością i miłością prosząc o pomoc. Grażyna zadawała mi pytania, bym mogła sama zlokalizować moje „połączenia” z wróżkami. To, co widzisz idąc do takiej osoby, to miła strona zewnętrzna spotkania, karty, świeczka, sympatyczna atmosfera. To nieszkodliwe pozory. Nie zdajesz sobie sprawy, że umożliwiając jej wejście w Twoją prywatność (np. data urodzenia, Twoje problemy, z którymi przyszłaś), to wiązanie Ciebie różnymi energiami nie tylko pochodzącymi od tej wróżki. Trochę podobnie jest z produktami firmy, w której już coś kupiłaś. Jeśli produkt spełnił Twoje oczekiwania, to raczej na pewno kupisz coś ponownie. Wróżka też na to liczy, że przyjdziesz ponownie, ale nie mówi o tym wprost. Zaryzykuję stwierdzenie, że ich energie i wpływy są jak macki, którymi oplatają osobę, która do nich przyszła.
Napisałam w pierwszej części tego artykułu, że b y ł a m taką uzależnioną od wróżek i spotkań z nimi osobą. Tak. To prawda. Dzięki skutecznej pomocy Grażyny jestem od tego WOLNA! Grażynka określiła ten proces jako – ODZYSKIWANIE WŁASNEJ TOŻSAMOŚCI! A teraz wracam do światła, czyli do Boga! I bardzo Mu za to dziękuję
)Po uwolnieniu się od energii wróżek ustał płacz i poczułam tam w środku po raz pierwszy jakąś lekkość. Parafrazując tym razem tytuł książki Milana Kundery – lekkość mojego bytu. I tak jest do teraz.
Jestem coraz bardziej wolnym człowiekiem i szczęśliwą kobietą, która niczym marnotrawna córka, wróciła wreszcie do swojego Opiekuna. Do Ojca, który nas kocha, ale daje nam rozum i wolną wolę.
Brak mi słów na opisanie ogromu pomocy, która otrzymałam od Grażyny błyskawiczna poprawa mojej postawy i jakości życia Jest zadziwiająca. Ona jest naprawdę takim Aniołem Opiekuńczym, który WIE doskonale, CO przeżywamy. Wie także – JAK POMÓC Z TEGO WYJŚĆ!!!Życzę Wam, kobiety ŚWIADOMOŚCI siebie i swojego życia!
Niech moja historia będzie takim ostrzeżeniem dla potrzebujących wsparcia lub pomocy. Tam, gdzie mieszka Bóg, tam mieszka Jego MIŁOŚĆ dla nas. I tego Wam życzę.Bardzo szczęśliwa, bo wolna Dagmara Kwiecińska/Joe Alex
